Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski Pięść za drutami

Niebieskie łagodne oczy i niezmącony wyraz pogody mogą zmylić wielu niewtajemniczonych. Pomyśli sobie taki jeden z drugim: ot, chuchro. A tymczasem „chuchro” może wrzepić takie cięgi, o jakich się wielu nie śniło! I dlatego radzę życzliwie: przyjrzyjcie się państwo fotografii. Jeśli tego młodzieńca o nieskalanej twarzy spotkacie przypadkiem na swej drodze, ustąpcie mu przezornie miejsca1 – ostrzegał tuż przed wojną dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. W 1939 r. kariera „Teddy’ego” nabierała tempa. Nikt nie mógł przypuszczać, że niebawem utalentowany bokser swoje najważniejsze walki stoczy nie na ringu, ale w najstraszniejszym miejscu na ziemi. Zostanie jednym z pierwszych więźniów Auschwitz.

Wychowanek trenera Stamma

Tadeusz Pietrzykowski urodził się 8 kwietnia 1917 r. w Warszawie. Pochodził z rodziny inteligenckiej, jego mama pracowała jako nauczycielka. Był harcerzem, uczył się w gimnazjum. Jako nastolatek zainteresował się boksem – trafił do warszawskiej Legii, w której jego trenerem został słynny Feliks Stamm, wychowawca przyszłych mistrzów świata i medalistów olimpijskich2. Choć dziś może się to wydawać niezrozumiałe, młodzi ludzie, którzy chcieli łączyć naukę ze sportem, musieli się zmagać z niezadowoleniem kierownictwa szkoły. Wielu sportowców przybierało w związku z tym pseudonimy. To dlatego prasa zachwycała się nie Tadeuszem Pietrzykowskim, ale tajemniczym „Teddym”3.

W 1937 r. Pietrzykowski zdobył mistrzostwo Warszawy w kategorii koguciej4. Prasa sportowa okrzyknęła młodego boksera mianem człowieka o żelaznej woli i pięściach ze stali5. Triumf w mistrzostwach Warszawy dał „Teddy’emu” przepustkę do walki o mistrzostwo Polski. Dotarł do półfinału, co było jego największym sportowym sukcesem.

Numer 77

Kiedy we wrześniu 1939 r. Niemcy zaatakowały Polskę, Tadeusz zgłosił się do służby w 1. Baterii Obrony Warszawy. Bronił miejsca, które było mu najdroższe – dzielnicy Ochota, gdzie się wychował. Kapitulacja stolicy musiała spowodować u niego wstrząs. Chciał walczyć dalej, dlatego śladem wielu żołnierzy Września postanowił dołączyć do tworzących się polskich sił zbrojnych we Francji6. Niestety w lutym 1940 r. niedaleko granicy z Jugosławią został zatrzymany przez węgierską żandarmerię. Był więziony w Muszynie i Nowym Sączu, gdzie Niemcy poddawali go okrutnym przesłuchaniom i torturom. W końcu trafił do więzienia w Tarnowie7. Takich jak on – niepogodzonych z okupacją, próbujących nielegalnie przedostać się przez granicę – Niemcy nazywali prześmiewczo „turystami”8.

Okładka podręcznika Samouczek boksu (ok. 1935 r.)
Ze zbiorów Biblioteki Narodowej (za: Polona)

Pierwsze chwile w Auschwitz

Od momentu przybycia pociągu do Auschwitz Polacy byli poddawani okrutnemu terrorowi ze strony esesmanów. Bili po twarzach, po głowach, plecach i rękach. Kopali w brzuch, w nerki, w golenie nóg […]. Stale dochodziły głuche odgłosy uderzeń, zmieszane często z krzykami maltretowanych […]. Dopiero się zaczęło, a już niektórzy nie byli w stanie ustać o własnych siłach: głód, brak wody i to bicie sprawiały, że ludzie ongiś zdrowi i silni stali dziś u krańca wytrzymałości fizycznej – wspominał Jerzy Bielecki.

Więźniowie zostali poddani tzw. kwarantannie. Służyła ona zastraszeniu osadzonych w Auschwitz i wymuszeniu na nich posłuszeństwa. Mężczyźni byli zmuszani do męczących, bezsensownych ćwiczeń, które – wykonywane w upale, na nasłonecznionym placu – stanowiły torturę. Nawet młodzi więźniowie, przyzwyczajeni do dużego wysiłku fizycznego, tacy jak Tadeusz Pietrzykowski, szybko ulegali wyczerpaniu.

Źródło: J. Bielecki, Pierwszy transport [w:] Wspomnienia, Oświęcim 1965, s. 23, cyt. za: I. Strzelecka, „Pierwsze transporty Polaków do Auschwitz – lekcja internetowa”, auschwitz.org/muzeum/aktualnosci/pierwsze-transporty-polakow-do-auschwitz-lekcja-internetowa,1740.html, 24 lipca 2015 r. [data dostępu: 24 marca 2018 r.].

Nadszedł 14 czerwca 1940 r. – data, którą później uznano za dzień rozpoczęcia funkcjonowania niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Tego dnia przyjechał tam pierwszy transport 728 więźniów politycznych z tarnowskiego więzienia. Jednym z nich był Tadeusz Pietrzykowski, zarejestrowany jako numer 77.

Niemcy przydzielali Tadeusza do kolejnych komand – najpierw do prac polowych, potem do pomocy i sprzątania w stolarni. Wyrzucony z komanda stolarzy za kradzież ziemniaków, trafił do niezwykle ciężkiej pracy przy budowie domu wypoczynkowego dla esesmanów w Międzybrodziu. Przeczuwając zbliżającą się śmierć z wycieńczenia, Tadeusz postanowił zaryzykować i upozorować wypadek. Zranił się w nogę, czego skutkiem było otrzymanie lżejszej pracy przy zamiataniu terenu obozu. Z trudem udało mu się przetrwać pierwszą zimę w Auschwitz9.

Pierwszy transport więźniów do KL Auschwitz. Dworzec kolejowy w Tarnowie, 14 czerwca 1940 r.
Fot. Wikipedia

Najważniejsza walka

Pewnego dnia w obozie pojawił się nowy kapo, Niemiec Walter Dünning, który szybko stał się znany z ogromnego sadyzmu. Gdy okazało się, że przed wojną był zawodowym bokserem, jeden z więźniów zaproponował „Teddy’emu”, by stoczył z Dünningiem walkę. Polak zgodził się bez zastanowienia, gdyż za samo podjęcie walki obiecano mu dodatkową porcję chleba i kostkę margaryny. Przyjaciele Tadeusza z obozu próbowali go powstrzymać. Warszawski bokser był wówczas przecież cieniem siebie sprzed wybuchu wojny – ważył zaledwie 40 kg. Przeciwko niemu stanął dobrze zbudowany, cięższy o mniej więcej 30 kg Dünning10.

W umyśle jak błyskawica przewinęła się moja uprzednia kariera bokserska: sylwetka trenera Stamma, pierwsza i ostatnia walka. Wiedziałem jedno – że muszę walkę wygrać11 – wspominał Tadeusz. Wokół zaimprowizowanego ringu stanęli więźniowie. Bokserzy podali sobie ręce i nałożyli zwykłe robocze rękawice. Niemiec był pewny siebie i śmiało atakował, ale „Teddy” umiejętnie unikał ciosów, szczególnie tych w głowę, które mogły go powalić. Walczył defensywnie, a w drugiej rundzie udało mu się skontrować Niemca lewym sierpowym. Kiedy z nosa Dünninga bryzgnęła krew, „Teddy” odstąpił od ataków. Wśród jego polskich towarzyszy zapanowała euforia. Bij go, bij Niemca! – krzyczeli. Ku zaskoczeniu wszystkich zamroczony Dünning rzucił rękawice na ziemię – był to znak, że pogodził się z wygraną Polaka12.

Tadeusz Pietrzykowski z trenerem Feliksem Stammem. Warszawa 1937 r.
Zdjęcie pochodzi z prywatnego bloga dr. Adama Cyry – www.cyra.wblogu.pl

„Walka Teddy’ego dodała nam wiary…”

Tadeusz Sobolewicz*, świadek walki Pietrzykowskiego, odnotował w swojej relacji, jak wielkie znaczenie dla morale Polaków w Auschwitz miała wygrana „Teddy’ego”. Kiedy […] słyszałem okrzyki Polaków-więźniów zagrzewających Teddy’ego do walki, zrozumiałem, że tu chodzi o coś więcej. Polak jest w ringu, Polak bije niemieckiego kryminalistę, który wczoraj jeszcze bił i mordował naszych kolegów. Ta atmosfera wokół ringu, ten klimat wśród wychudzonych i zabiedzonych polskich więźniów, to była jakby transfuzja wiary, bodziec dodający otuchy, że przecież „Jeszcze Polska nie zginęła…”. Każda walka sportowa miała w sobie aspekt narodowy, budzący u widzów uczucia patriotyczne.

Źródło: Z. Ryn, S. Kłodziński, Patologia sportu w obozie koncentracyjnym Oświęcim-Brzezinka, „Przegląd Lekarski”, nr 1, 1974 r., s. 54–55.
* W tekście źródłowym pada nazwisko „Sobolewski”, jednak – jak wynika m.in. z opracowań Adama Cyry, wieloletniego kustosza w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu – najprawdopodobniej chodzi o Tadeusza Sobolewicza (1923–2015).

Tadeusz otrzymał obiecaną nagrodę: dodatkową porcję jedzenia. Więźniowie patrzyli na mnie z podziwem, niektórzy z radością – wspominał po wojnie. Pobiegłem do bloku nr 2, w którym wówczas spałem, wpadłem na salę, wołając: chłopcy, jest chleb. Bolek Kupiec wziął scyzoryk i zaczął dzielić chleb na tyle części, ilu liczyła nasza paczka. Tak się skończył dzień, który zadecydował o moim życiu, o mojej wygranej […]. Nie wiem, kto z nas był lepszym bokserem. Ale wiem jedno, że są takie chwile, gdy rzeczy niemożliwe stają się rzeczywistością13.

Dodatkową nagrodą dla Pietrzykowskiego za wygraną z Dünningiem była możliwość wyboru komanda, w którym chciałby pracować. W ten sposób „Teddy” został przydzielony do obsługi zwierząt gospodarskich. Teraz miał nieco lepszy dostęp do jedzenia, które mógł podkradać krowom.

Jak pisze Marta Bogacka, biografka Tadeusza Pietrzykowskiego, bokser dobrze wiedział, że musi odbywać kolejne walki, by przetrwać. Niemcy wynajdywali mu nowych przeciwników. „Teddy” stoczył w sumie ok. 40 (według innych relacji – 60) pojedynków14. Przegrał prawdopodobnie tylko raz, z żydowskim pięściarzem, byłym mistrzem Danii w wadze półciężkiej, Leu Sandersem15. Jak wynika z powojennych relacji Pietrzykowskiego, wielokrotnie świadomie walczył na niższym poziomie, niż mógł w rzeczywistości – zwłaszcza wówczas, gdy jego przeciwnikami byli Żydzi, skazani przez Niemców na zagładę. Zremisowana walka z „Teddym” mogła oznaczać dla nich szansę na dalsze trwanie przy życiu16.

Spotkania z rotmistrzem Pileckim i ojcem Kolbe

W Auschwitz Tadeusz Pietrzykowski zaangażował się w działalność konspiracyjną. Wszedł w skład Związku Organizacji Wojskowej, siatki stworzonej w obozie przez Witolda Pileckiego (rotmistrz trafił do Auschwitz pod fałszywym imieniem i nazwiskiem: Tomasz Serafiński). „Teddy” przekazywał towarzyszom polecenia od Pileckiego oraz współpracował z innymi więźniami przy przekazywaniu bezcennych paczek z lekami i złota, którym można było przekupić esesmanów17.

Pewnego dnia Tadeusz zauważył, że jeden z vorarbeiterów (pomocników kapo) znęca się nad polskim więźniem. Postanowił wymierzyć katowi sprawiedliwość. Działał przy tym za zgodą esesmanów, którzy liczyli na krwawy spektakl z udziałem boksera. „Teddy” zadał oprawcy kilka ciosów, jednak w pewnym momencie poczuł, że ktoś próbuje go powstrzymać – był to ten sam człowiek, który chwilę wcześniej został skopany przez bezwzględnego vorarbeitera. Jego twarz była jakaś nienormalna: łagodna, dziwnie spokojna. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Zabrakło mi języka w ustach18 – wspominał Tadeusz. Potem dowiedział się, że człowiekiem, który stanął w obronie własnego oprawcy, był ojciec Maksymilian Kolbe. Spotkali się w obozie jeszcze kilkukrotnie. Ojciec Kolbe wytłumaczył Tadeuszowi, że sprawiedliwość może wymierzać jedynie Bóg19. Wkrótce późniejszy święty oddał życie za współwięźnia, Franciszka Gajowniczka.

Pożegnanie z Auschwitz

W pewnym momencie postać więźnia nr 77 stała się tak znana w całym KL Auschwitz, że bokserem zaczęło się interesować Gestapo. Tadeusz, zorientowawszy się w sytuacji (uważał, że może zostać zgładzony), postanowił za wszelką cenę załatwić sobie przeniesienie do innego obozu. Stało się to możliwe, gdy spotkał w Auschwitz znajomego sprzed wojny, byłego sędziego bokserskiego Hansa Lütkemeyera, który teraz pełnił funkcję lagerführera obozu w Neuengamme. Lütkemeyer załatwił Tadeuszowi przeniesienie. W nowym miejscu „Teddy” również stawał do walk bokserskich (stoczył ich ok. 20). Z Neuengamme trafił do Bergen-Belsen – to tam zastał go koniec wojny20.

Tadeusz postanowił się przyłączyć do słynnej 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Zajmował się prowadzeniem ćwiczeń sportowych dla żołnierzy, kontynuował też występy na ringu – w 1946 r. zdobył tytuł mistrza dywizji w swojej kategorii wagowej. Walczył w Niemczech, Belgii i Francji. Jesienią zdecydował się wrócić do ojczyzny. Pod koniec lat 50. ukończył studia na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Został nauczycielem, a praca w szkole okazała się jego pasją. Tadeusz Pietrzykowski zmarł 17 kwietnia 1991 r. w wieku 74 lat. Jak odnotował kustosz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Adam Cyra, dwa dni przed śmiercią były więzień nr 77 uczestniczył w uroczystości na terenie byłego obozu, zorganizowanej przez Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem21.

Rysunek boksera wydrapany w tynku na ścianach celi nr 18 w bloku nr 11 (tzw. Bloku Śmierci) KL Auschwitz. Postać boksera jest podobna do mnie, ma charakterystyczne kręcone włosy, które pozostały mi do dzisiaj, natomiast litery „SOS” widoczne na koszulce boksera były rysowane przez nas w obozie w umówionych miesiącach, kiedy groziło nam niebezpieczeństwo i trzeba było kolegów ostrzec przed nim lub prosić o pomoc – stwierdził po wojnie Tadeusz Pietrzykowski (cyt. za: Adam Cyra, Bokser i śmierć, 23 lutego 2012 r., www.cyra.wblogu.pl)
Zdjęcie pochodzi z prywatnego bloga dr. Adama Cyry

Ojciec Maksymilian Kolbe, 1939 r.
Fot. Wikipedia

Ring wolny. Wnuk „Teddy’ego” wystąpił w filmie

Postać Tadeusza Pietrzykowskiego została upamiętniona w filmie dokumentalnym o polskim boksie Ring wolny. W postać „Teddy’ego” wcielił się jego wnuk, Jakub Szafran, który przyszedł na świat zaledwie tydzień przed śmiercią dziadka. Żałuję, że nie dane mi było go osobiście poznać – mówił w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej”. Bezpośrednio została mi od niego tylko jedna pamiątka. List z gratulacjami, który otrzymała od niego moja mama. W nim dziadek wyraził radość, że się urodziłem. Ale nigdy mnie nie zobaczył.

Jakub Szafran odziedziczył po dziadku zamiłowanie do sportu i choć nigdy nie trenował boksu, postanowił rozpocząć ćwiczenia, by jak najlepiej wywiązać się ze swojej roli w filmie. Chciałbym, aby ludzie zobaczyli, że boks był obecny również w obozie koncentracyjnym, a mój dziadek, dzięki swojemu kunsztowi i odwadze, był w stanie wszystko przetrwać. Praktycznie gołe pięści, wykorzystywane w słusznej sprawie, były narzędziem do tego, żeby wywalczyć sobie życie i doczekać wolności.

Źródło: A. Gac, W Auschwitz dziadek walczył o życie pięściami, „Gazeta Krakowska”, plus.gazetakrakowska.pl/magazyn/a/w-auschwitz-dziadek-walczyl-o-zycie-piesciami,10754208, 19 października 2016 r. [data dostępu: 24 marca 2018 r.].

Przypisy:

1 Cyt. za: M. Bogacka, Obozowe lata Tadeusza Pietrzykowskiego – boksera, który pięściami wywalczył sobie życie, „Pamięć i Sprawiedliwość”, nr 2, 2012 r., s. 140–141.
2 J. Twardosz, Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski – jedyny mistrz wszechwag KL Auschwitz, www.bokser.org/content/2013/10/27/195949/index.jsp, 27 października 2013 r. [data dostępu: 24 marca 2018 r.].
3 J. Jędrzejowska, Urodziłam się na korcie, oprac. K. Gryżewski, wyd. 2, uzupełnione, Wydawnictwo Sport i Turystyka, Warszawa 1971, s. 28–29.
4 J. Twardosz, op. cit.
5 M. Bogacka, op. cit., s. 140.
6 J. Twardosz, op. cit.
7 M. Bogacka, op. cit., s. 141.
8 I. Strzelecka, „Pierwsze transporty Polaków do Auschwitz – lekcja internetowa”, auschwitz.org/muzeum/aktualnosci/pierwsze-transporty-polakow-do-auschwitz-lekcja-internetowa,1740.html, 24 lipca 2015 r. [data dostępu: 24 marca 2018 r.].
9 M. Bogacka, op. cit., s. 141–148.
10 M. Bogacka, op. cit., s. 148.
11 Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Zespół „Oświadczenia”, Relacja Tadeusza Pietrzykowskiego, t. 88, s. 10, cyt. za: Marta Bogacka, Obozowe lata Tadeusza Pietrzykowskiego – boksera, który pięściami wywalczył sobie życie, „Pamięć i Sprawiedliwość”, nr 2, 2012 r., s. 148.
12 Z. Ryn, S. Kłodziński, Patologia sportu w obozie koncentracyjnym Oświęcim-Brzezinka, „Przegląd Lekarski”, nr 1, 1974 r., s. 54.
13 Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, op. cit., t. 88, s. 10, 12, cyt. za: Marta Bogacka, op. cit., s. 148, 150.
14 A. Cyra, Bokser i śmierć, cyra.wblogu.pl/bokser-i-smierc.html, 23 lutego 2012 r. [data dostępu: 24 marca 2018 r.].
15 M. Bogacka, op. cit., s. 151.
16 M. Bogacka, op. cit., s. 152–153.
17 M. Bogacka, op. cit., s. 154–155.
18 Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, op. cit., t. 88, s. 15–16, cyt. za: Marta Bogacka, op. cit., s. 158.
19 M. Bogacka, op. cit., s. 154–158.
20 J. Drozd, Bokserzy i śmierć. Część 1: Teddy Pietrzykowski, www.bokser.org/content/2009/07/02/000137/index.jsp, 2 lipca 2009 r. [data dostępu: 24 marca 2018 r.].
21 A. Cyra, op. cit.
Tadeusz Pietrzykowski w swoim mieszkaniu w Bielsku-Białej, 1988 r.
Fot. Adam Cyra. Zdjęcie pochodzi z prywatnego bloga www.cyra.wblogu.pl