Pocztowcy II RP Sportowcy i patrioci

Wśród instytucji odrodzonej Rzeczypospolitej Poczta Polska wyróżniała się nie tylko imponującą 360-letnią historią, ale także szczególnym etosem służby. Jej pracowników zawsze wyróżniała troska o losy ojczyzny. W niełatwym okresie międzywojennym pocztowcy ćwiczyli sprawność podczas przysposobienia wojskowego, tworzyli także swoje kluby. W Warszawie w latach 1932–1934 istniał Sportowy Klub Pocztowców (w 1934 r. został wchłonięty przez Koło Sportowe Pocztowego Przysposobienia Wojskowego)1. W Gdańsku Pocztowy Klub Sportowy został założony w 1936 r. Pocztowcy biegali, uczyli się strzelectwa. Po roku 1939 umiejętności te okazały się niezwykle przydatne.

II okręgowe zawody łucznicze Pocztowego Przysposobienia Wojskowego w Poznaniu w 1935 r.
Fot. NAC

Sport na wypadek wojny

Przysposobienie miało przygotowywać mężczyzn do zasadniczej służby wojskowej, a kobiety – do niesienia pomocy na wypadek wojny. Obejmowało w dużej mierze wychowanie fizyczne. W odrodzonej Polsce zarówno władze cywilne, jak i wojskowe zgodnie podkreślały potrzebę jego prowadzenia, przy czym za główny cel uznawano nie podstawowe szkolenie wojskowe, ale podniesienie stanu zdrowia i sprawności fizycznej2.

Wielu poborowych odrzucano w tym czasie z powodu słabej kondycji i zdrowia. Stąd też biorą się silne związki przysposobienia wojskowego z kształtującym się dopiero wychowaniem fizycznym i ruchem sportowym w II Rzeczypospolitej3. Władze miały świadomość, że tylko atrakcyjna oprawa zdoła przyciągnąć młodzież, dlatego wprowadzono obowiązek organizowania zawodów dla uczestników. Wśród statutowych celów Pocztowego Przysposobienia Wojskowego znaleźć można krzewienie kultury fizycznej, rozbudzanie zamiłowania do sportu oraz rozszerzanie wiadomości fachowych z zakresu służby pocztowo-telegraficznej, celem podniesienia sprawności wszystkich tych działów, które specjalnie związane są z obroną Państwa4. Organizowano zawody, podczas których pocztowcy jeździli na nartach, strzelali z broni palnej i łuku, konkurowali w biegach.

Książka „Pocztowe Przysposobienie Wojskowe Oddział 1 Męski w dwudziestolecie niepodległości: 1918-11 XI-1938”, B. Szymański, R. Śniechórski
Ze zbiorów Biblioteki Narodowej (za: Polona)

Zawody sportowe Pocztowego Przysposobienia Wojskowego w Krakowie w 1937 r. Trzej urzędnicy i oficer przechodzą przed drużynami sportowymi
Fot. NAC

Ogólnopolskie zawody Pocztowego Przysposobienia Wojskowego w Warszawie w 1929 r. Finisz biegu na 60 m, wygrywa Irena Dobrzańska (1912–1998). Dobrzańska była najlepszą lekkoatletką PPW w Warszawie. Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim, po wojnie brała udział m.in w mistrzostwach Europy w Oslo (1956 r., 5. miejsce w rzucie dyskiem). Dwukrotna mistrzyni Polski w tej dyscyplinie (1949, 1951 r.)
Fot. NAC

Zginęli za Polskę

Po wybuchu II wojny światowej wyszkoleni podczas Pocztowego Przysposobienia Wojskowego pracownicy Poczty stanęli do walki. Przykładem takiego pocztowca był urodzony w 1911 r. Franciszek Bugaj, pochodzący z Wilkowyi koło Jarocina. Pracował w Urzędzie Pocztowym w Pleszewie i Rogoźnie Wielkopolskim. W 1937 r. został zatrudniony na poczcie w Poznaniu. Dał się poznać jako wybitnie aktywny działacz Pocztowego Przysposobienia Wojskowego, kierował sekcją strzelectwa sportowego. Zginął prawdopodobnie we wrześniu 1939 r. (do dziś uznaje się go za zaginionego)5.

Życie za ojczyznę oddał także pracownik Poczty Ludwik Danielak, urodzony 24 sierpnia 1909 r. w Piaskach. Gdy miał 15 lat, jego rodzina przeniosła się do Zdun, gdzie ojciec Walenty Danielak otworzył hotel i restaurację. Dzięki środkom pozyskanym od taty Ludwik zorganizował w Zdunach drużynę harcerską. Choć nie podobało się to Niemcom, chłopak angażował kolejne osoby (w sumie było ich kilkadziesiąt), które uczył m.in. sztuki przetrwania. Wśród jego wychowanków znajdowali się przyszli żołnierze wyklęci: Franciszek Jerzy Jaskulski „Zagon”, „Zagończyk” oraz Czesław Bardzik „Jodła”.

W 1930 r. Danielak ukończył służbę wojskową i podjął pracę w Urzędzie Pocztowym w Krotoszynie. Był wybitnym szachistą, zdobywał wiele nagród m.in. w zawodach wojewódzkich. Jego dom stanowił prawdziwą ostoję polskości. Organizowano tam wieczory patriotyczne, zbiórki harcerskie, występy chóru czy szkolenia oficerów. 1 września 1939 r. do starostwa w Krotoszynie dotarła wiadomość z rozkazem ewakuacji wszystkich urzędników państwowych. Danielak wraz z rodziną (żoną i dwojgiem dzieci) ewakuował się specjalnym pociągiem w kierunku Warszawy. Podczas przejazdu nadzorował walory pieniężne i tajną dokumentację pocztową.

2 września pociąg dotarł do Koła, gdzie został zaatakowany przez niemieckie siły Luftwaffe. Zginęło w sumie ponad 150 osób. Rodzina Danielaków cudem ocalała, a Ludwik nadzorował ewakuację pasażerów, w tym dzieci, do pobliskiego lasu. Cztery dni później w okolicach Ozorkowa urzędnicy państwowi masowo zdejmowali mundury. Jednym z nielicznych, którzy tego nie zrobili, był Danielak; nadal wypełniał on powierzone mu obowiązki. Nazajutrz w czasie wykonywania zadania obronnego w Modlnej, przed bitwą nad Bzurą, został pojmany przez niemiecki desant i rozstrzelany. Nie miał przy sobie broni.

Jego ciało znalazła mieszkanka Modlnej. W ręce miał różaniec, który kobieta zabrała na pamiątkę. Danielak został pochowany w Modlnej, jednak w 1959 r. z inicjatywy córki i syna ciało ekshumowano. W uroczystym pogrzebie w Zdunach uczestniczyło m.in. jego sześciu kolegów pocztowców6.

Równie tragicznie potoczyły się losy Konrada Ofierzyńskiego (ur. 10 stycznia 1909 r. w Poznaniu). Po ukończeniu Wyższej Szkoły Handlowej w Poznaniu dostał on pracę jako naczelnik Urzędu Pocztowego w Obornikach. Był wielkim miłośnikiem piłki nożnej, uprawiał także siatkówkę, koszykówkę i grał w tenisa. Jako dziecko był piłkarzem Venetii Ostrów Wielkopolski, później występował w Ostrowskim Klubie Sportowym i Ostrovii, by wreszcie w 1932 r. trafić do poznańskiej Warty. W 1934 roku wszedł do gry w pamiętnym meczu Warty z włoską drużyną AC Milan, przegranym 1:3 na stadionie Szyca7.

Ofierzyński spędził w poznańskim klubie osiem sezonów i zagrał w ostatnim przedwojennym meczu Warty w Lidze (odpowiedniku dzisiejszej Ekstraklasy)8. „Przegląd Sportowy” wydany dzień po spotkaniu był pod wrażeniem frekwencji. Poznań jest złakniony wielkich imprez sportowych, czego dowodem frekwencja rekordowa na meczu Warta – Ruch. Na boisku był nadkomplet – około 8000 osób. Trybuny były tak przepełnione, że trzeba było ustawiać na bieżni kilka rzędów krzeseł. Ta frekwencja […] dowodzi […] zdrowych nerwów poznańczyków, którzy mimo huraganu niemieckiej propagandy zastraszenia, wiodą normalny tryb życia w poczuciu własnej siły i słuszności sprawy9.

Statut Pocztowego Przysposobienia Wojskowego, 1934 r.
Ze zbiorów Biblioteki Narodowej (za: Polona)

Ludwik Danielak (1909–1939) – pocztowiec, szachista, uczestnik kampanii wrześniowej
Fot. Wikipedia

Mecz piłki nożnej Wisła Kraków – Warta Poznań w Krakowie we wrześniu 1938 r. Antoni Łyko z Wisły strzela drugą bramkę po wyminięciu bramkarza Warty Zbigniewa Schultza. Obok niego Konrad Ofierzyński z Warty Poznań, nad nim Michał Filek z Wisły Kraków. W tle widoczne trybuny i loża honorowa
Fot. NAC

Po wybuchu wojny Ofierzyński jako oficer rezerwy trafił do 25. Dywizji Piechoty gen. Franciszka Altera, jednostki Armii „Poznań”. W okolicach Jarosławia pojmała go Armia Czerwona. Wiosną 1940 r. został zamordowany w Charkowie. Okoliczności śmierci są do dziś niejasne. Nigdy nie odnaleziono też ciała10.

Pocztowcy w obronie orła

Pracownicy Poczty bronili Polski i polskich wartości także w utworzonym w 1920 r. Wolnym Mieście Gdańsku. Od chwili jego powstania do wybuchu wojny grupa pocztowców i zarazem sportowców amatorów była gotowa poświęcić życie dla ojczyzny. Codzienna egzystencja w mieście zdominowanym przez Niemców (Polacy stanowili zaledwie kilka procent jego mieszkańców) nie była dla Polaków łatwa i wielokrotnie obrona wartości patriotycznych wymagała dużej odwagi. Nastroje antypolskie wzrosły zwłaszcza po dojściu do władzy Adolfa Hitlera.

Polacy mieli w Gdańsku wiele przywilejów, w tym prawo do służby pocztowej. Polskie władze dokładały wszelkich starań, by otwierać kolejne urzędy. Powstały sortownie listów i paczek oraz urząd zajmujący się obsługą korespondencji zamorskiej. Najważniejszy był jednak Urząd Gdańsk 1 na pl. Heweliusza, gdzie znajdowała się centrala telefoniczna umożliwiająca bezpośrednie połączenia z Polską. Główna gdańska placówka zatrudniała ok. 100 pracowników, z których większość należała do Związku Strzeleckiego.

Pod koniec lat 30. XX w. w centrum Gdańska znajdowało się łącznie 10 skrzynek pocztowych. Te przeznaczone tylko do korespondencji kierowanej do Polski oznaczono symbolem orła białego. Wizerunek orła drażnił Niemców, którzy niemal każdej nocy niszczyli skrzynki i wypisywali na nich obraźliwe treści. Pocztowcy jednak niestrudzenie każdego ranka przystępowali do renowacji11.

Narastające szykany i antypolskie nastroje mobilizowały Polaków do jednoczenia się w różnego typu organizacjach. Utworzono m.in. Pocztowy Klub Sportowy, w skład którego weszli wszyscy pracownicy Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Powstała w nim sekcja strzelecka, która tak naprawdę służyła jako przykrywka i umożliwiała szkolenie w posługiwaniu się bronią. Sportowcy nie mieli własnego obiektu sportowego, dlatego korzystali z uprzejmości KS Gedania. W barwach tego zespołu występowali także podczas międzynarodowych zawodów. Niemcy za wszelką cenę utrudniali rejestrację nowych klubów. Mieli świadomość, że sport nie tylko usprawnia Polaków, ale też buduje ducha walki, wzmacnia poczucie jedności, solidarności i współpracy. W klubie pocztowców poza sekcją strzelecką działały sekcja lekkoatletyczna, gimnastyczna, siatkarska oraz piłkarska.

Skrzynka pocztowa z lat 20. XX wieku
Fot. NAC

Zawody strzeleckie Pocztowego Przysposobienia Wojskowego w Wadowicach w 1933 r. Na zdjęciu m.in. uczestnicy zmagań o Państwową Odznakę Strzelecką
Fot. NAC

Coś wisiało w powietrzu

„Polski plan interwencyjny w Gdańsku” został opracowany przez Sztab Główny Wojska Polskiego już w 1936 r. Wówczas odbyły się szkolenia w ramach Pocztowego Przysposobienia Wojskowego. Pocztowcy zmobilizowali się jeszcze bardziej po zajęciu przez Niemców Kłajpedy w marcu 193912. Nastroje panujące przed wybuchem wojny dobrze oddała we wspomnieniach Elżbieta Szuca-Marcinkowska (zm. 2012 r.), która w roku 1935 rozpoczęła pracę w gdańskiej poczcie. Miasto było piękne, ale atmosfera zła. Zaczęły się te marsze młodych z Hitlerjugend, strasznie krzykliwych. Wszędzie wisiały długie, czerwone flagi z czarną swastyką. Z przyjaciółką Wandą Kamrowską, też telegrafistką, wynajmowałyśmy stancje. Z pierwszej właściciel wyrzucił nas, gdy 3 maja wywiesiłyśmy polską flagę13 – opisywała pani Elżbieta.

W ostatnich dniach sierpnia zaprzyjaźnieni pocztowcy, ok. 30 osób, pojechali do Jastrzębiej Góry. Cieszyli się piękną pogodą i morzem, jednak wiedzieli, że coś złego wisi w powietrzu. Jak opowiadała Elżbieta Szuca-Marcinkowska, latem 1939 r. pracownicy otrzymali polecenie, aby ich rodziny wróciły do Polski. W kwietniu przyjechał Konrad Guderski, choć wtedy nie znaliśmy jego nazwiska. Naczelnik przedstawił go jako swojego zastępcę […]. Podejrzewaliśmy, że ma coś wspólnego z wojskowością, bo widzieliśmy, że od tego czasu mężczyźni zaczęli się organizować. Spotykali się gdzieś wieczorami14. Mężczyźni nie wtajemniczali kobiet w przygotowania. Dopiero po czasie pani Elżbieta dowiedziała się, że odbywali szkolenia wojskowe i gromadzili broń.

Atak na pocztę

Kiedy 1 września o godz. 4.45 Niemcy równocześnie z ostrzałem Westerplatte z pancernika Schleswig-Holstein uderzyli na pl. Heweliusza, pocztowcy nie dali się zaskoczyć. W budynku na atak czekało ponad 40 pocztowców z Gdańska, byli tam też pracownicy oddelegowani z Gdyni i Bydgoszczy (ok. 10 osób) oraz dozorca z żoną i ich 11-letnią wychowanką. Obrońcy poczty mieli do dyspozycji kilka karabinów maszynowych, pistolety i ręczne granaty.

O godzinie 4.50 kolega Binnebesel, który pełnił dyżur w centrali telefonicznej, zameldował, iż przerwano wszelką łączność. Zaraz potem zaczęto ostrzeliwać gmach naszego urzędu. […] W pewnej chwili Konrad [Guderski] został śmiertelnie trafiony kulą. Koledzy zabrali go i położyli w sąsiednim pokoju. Dowództwo objął starszy asystent, Alfons Flisykowski15 – wspominał Augustyn Młyński, jeden z niewielu ocalałych pocztowców. Flisykowski, wcześniej ochotnik wojny w 1920 r., do przyjazdu Guderskiego do Gdańska sam zarządzał komórką samoobrony Poczty. Warto wspomnieć, że wspólnie z żoną, zapaloną lekkoatletką, byli miłośnikami sportu (Alfons przyczynił się do utworzenia Pocztowego Klubu Sportowego).

W zamyśle Niemców cała akcja miała przebiec szybko i sprawnie: dostają się do środka i atakują obrońców. Pocztowcom udało się jednak odeprzeć atak. Odmówili złożenia broni. Byli ranni, odcięci od świata, z kończącymi się zapasami amunicji, bez prądu i wody. Gęsty dym i ogień utrudniały widoczność i oddychanie16. Po 14-godzinnej walce Niemcy wlali do piwnic budynku benzynę i wrzucili tam granat. Część obrońców spłonęła żywcem, inni zostali ciężko oparzeni. Uciekając od ognia, dyrektor Poczty Jan Michoń znalazł biały ręcznik i wyszedł z nim na zewnątrz. Natychmiast został zastrzelony.

Kadr z filmu przedstawiający szturm gmachu Poczty Polskiej w Gdańsku pod osłoną samochodu pancernego Steyr ADGZ
Fot. NAC

Pomnik Obrońców Poczty Polskiej odsłonięty 1 września 1979 r. na Starym Mieście w Gdańsku (pl. Obrońców Poczty Polskiej)
Fot. Wikipedia

Niemieccy żołnierze prowadzą pojmanych obrońców poczty gdańskiej
Fot. NAC

Tragiczny los bohaterów

Pocztowcy, którzy przeżyli obronę, zostali skazani na śmierć pod zarzutem nielegalnych działań dywersyjnych. Wszystkich aresztowano (zbiec udało się tylko czwórce). Skazanych na śmierć rozstrzelano 5 października na Zaspie. Prowadzono ich czwórkami, związanych. Nad grobem wykopanym przez więźniów obozu w Stutthofie zezwolono im na przyjęcie komunii17. Polscy pocztowcy, którzy nie brali udziału w obronie, zostali w większości aresztowani i osadzeni w obozach koncentracyjnych.

Warto pamiętać, że obrońcy poczty, choć w historii zapisali się głównie jako osoby stawiające opór niemieckiej agresji, byli także zapalonymi sportowcami – z Alojzym Flisykowskim, podreferendarzem przy pl. Heweliusza, rozstrzelanym na gdańskiej Zaspie 5 października 1939 r., na czele. Aktywnymi działaczami Pocztowego Klubu Sportowego byli również: Franciszek Kuntz (pracownik Poczty, rozstrzelany na Zaspie), Franciszek Dobrzychowski (starszy ekspedient, który zginął w obozie), Eryk Budziński (dyrektor Okręgu Pocztowo-Telegraficznego RP w Gdańsku, rozstrzelany na Zaspie), Ignacy Sikorski (naczelnik urzędu, rozstrzelany na Zaspie) oraz Jan Michoń (od marca 1939 r. dyrektor okręgu, zastrzelony w czasie obrony). Cała szóstka poległa w obronie ojczyzny i nie miała szansy się przekonać, że ich ukochany klub sportowy przetrwał wojnę i doczekał się nawet własnego stadionu18.

Grób rozstrzelanych przez Niemców pocztowców na gdańskiej Zaspie
Fot. Wikipedia

Przypisy:

1 R. Gawkowski, Encyklopedia klubów sportowych Warszawy i jej najbliższych okolic w latach 1918-39, Warszawa 2007, s. 144-145.
2, 3 J. Wojtyczna, Przysposobienie wojskowe w odrodzonej Polsce do roku 1926, Kraków 2001, s. 5.
4 Statut Pocztowego Przysposobienia Wojskowego, Warszawa 1934, s. 5–6.
5 Lista pracowników Poczty i Telekomunikacji poległych w latach 1939–1945, www.stankiewicze.com/index.php?kat=31&sub=452 [data dostępu: 7 kwietnia 2018 r.].
6 Ł. Cichy, Ludwik Danielak, Zdunowski Portal Historyczny, zduny.wordpress.com/2015/04/18/ludwik-danielak, 18 kwietnia 2015 r.
[data dostępu: 7 kwietnia 2018 r.].
7, 8 R. Nawrot, Katyń. Konrad Ofierzyński i Marian Spojda – dwaj warciarze, dwie śmierci, www.poznan.sport.pl/sport-poznan/1,124482,17747139,katyn__konrad_ofierzynski_i_marian_spojda___dwaj_warciarze_.html, 13 kwietnia 2015 r. [data dostępu: 7 kwietnia 2018 r.].
9 Imponujący start Warty. 8000 widzów oklaskuje zwycięstwo nad Ruchem 5:2, „Przegląd Sportowy”, nr 67, 21 sierpnia 1939 r., s. 7.
10 R. Nawrot, op. cit.
11 A. Putkiewicz, Obrońcy Poczty Polskiej. Walczyli zaciekle do końca, polska-zbrojna.pl/home/articleshow/20366?t=obroncy-poczty-polskiej-walczyli-zaciekle-do-konca, 2 września 2016 r. [data dostępu: 6 kwietnia 2018 r.].
12 M. Barski, Muzeum Poczty Polskiej w nowej odsłonie, ibedeker.pl/relacje/muzeum-poczty-polskiej-w-nowej-odslonie, 28 czerwca 2013 r.
[data dostępu: 7 kwietnia 2018 r.].
13, 14 M. Wąs, Miasto było piękne, ale atmosfera zła. Wspomnienia pracownicy Poczty Polskiej, trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35612,14521491,miasto_bylo_piekne__ale_atmosfera_zla__wspomnienia.html, 1 września 2013 r. [data dostępu: 6 kwietnia 2018 r.].
15 Piotrkowianin obrońcą Poczty Polskiej w Gdańsku, www.epiotrkow.pl/news/piotrkowianin-obronca-poczty-polskiej-w-gdansku,26181, 31 sierpnia 2016 r. [data dostępu: 7 kwietnia 2018 r.].
16, 17 A. Putkiewicz, op. cit.
18 „Konradia”, cz. 2, prussport.wordpress.com/category/kluby-i-druzyny/ks-konradia-gdansk, 13 stycznia 2012 r. [data dostępu: 7 kwietnia 2018 r.].