O projekcie

O projekcie

Byliśmy patriotami. Ten patriotyzm był w nas. Dwudziestolecie międzywojenne może było zbyt krótkie, żeby poczuć się zupełnie wyzwolonym. Ciągle wisiał nad nami ten bicz, ale kiedy przyszło zagrożenie, nie było jednego zawodnika, który by nie stanął do walki – mówiła w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” w 2000 r. Maria Kwaśniewska, lekkoatletka, brązowa medalistka z Berlina (1936 r.). Jubileusz stulecia odzyskania niepodległości to czas, kiedy przypominamy wydarzenia i ludzi, którzy walczyli o wolność. Obok wielkich przywódców politycznych i dowódców wojskowych warto pamiętać również o sportowcach zasłużonych dla niepodległości. Przypomnieniu ich dokonań służyć ma publikacja Magdaleny Stokłosy i Aleksandry Wójcik Sportowcy dla Niepodległej, wydana przez Instytut Łukasiewicza.

W roku świętowania stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę warto przypominać, że walka o wolną ojczyznę wymagała zaangażowania całego społeczeństwa – bez względu na wykonywany zawód czy pozycję społeczną. Patriotyzm jest nieodłącznym elementem sportowego ducha. Jeszcze pod zaborami sport, uprawiany m.in. w oddziałach Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, przygotowywał młodych Polaków do walki o niezależne państwo. Po odzyskaniu niepodległości, w dwudziestoleciu międzywojennym, nasi sportowcy dostarczali niezliczonych wzruszeń, byli żywą wizytówką młodego państwa, które – choć borykało się z wieloma problemami – miało ogromne ambicje i wolę rozwoju. To jednak również czas, kiedy sportowe wyniki i bicie rekordów ustępowały najwyższemu celowi, jakim była obrona polskiej niepodległości. W 1920 r., a potem w 1939 r. wielu polskich sportowców zamieniło strój sportowy na mundur, a zamiast na treningi – chodziło na konspiracyjne zebrania.

W dwudziestoleciu międzywojennym sportowa aktywność była domeną dużej części polskiego społeczeństwa. Miała przygotowywać naród pod względem fizycznym i moralnym na wypadek wojny. W książce przedstawiamy m.in. losy obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Przypominamy, że zanim stanęli do walki, założyli Pocztowy Klub Sportowy. Cieszymy się, że w niniejszej publikacji możemy upamiętnić bohaterskich pocztowców i przypomnieć, że w II RP sport uprawiały setki tysięcy zwykłych Polaków. Sportowcy w Niepodległej to nie tylko postaci i wydarzenia z pierwszych stron ówczesnych gazet. W roku stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę nie można stracić z oczu powszechnego wymiaru sportu.

Idea „sportu dla wszystkich”, której korzeni można szukać właśnie w II RP, jest dziś mocno obecna w działalności Ministerstwa Sportu i Turystyki, które dofinansowało projekt Instytutu Łukasiewicza. Ministerstwo stawia na promocję sportu powszechnego, szczególnie wśród najmłodszego pokolenia Polaków.

W trosce o aktywność Polaków

Priorytetem Ministerstwa Sportu i Turystyki jest wspieranie sportu dzieci i młodzieży. Pod koniec 2017 r. resort ocenił, że z ministerialnego wsparcia korzysta blisko 40% więcej dzieci niż przed dwoma laty. Znacząco rosną nakłady na sport powszechny. Rozwijane są m.in. takie inicjatywy, jak Program SKS – Szkolny Klub Sportowy, z którego mogą skorzystać wszystkie gminy w Polsce. Program umożliwia podejmowanie przez dzieci i młodzież dodatkowej aktywności w formie zajęć sportowych i rekreacyjnych pod opieką nauczyciela wychowania fizycznego. Celem jest m.in. kształtowanie nawyku aktywności ruchowej, poprawa sprawności młodych Polaków oraz profilaktyka nadwagi i otyłości. Szkolny Klub Sportowy to największy w historii MSiT program upowszechniania sportu dzieci i młodzieży. Tylko w 2017 r. utworzono aż 14 tys. grup ćwiczebnych. W systematycznych i ogólnodostępnych zajęciach sportowych uczestniczy ponad 260 tys. dzieci i młodzieży.

Wielką popularnością cieszy się również innowacyjny Rządowy Program KLUB. Jego adresatem są małe i średnie kluby sportowe, które mogą pozyskiwać środki na wynagrodzenia dla trenerów, zakup sprzętu oraz organizację obozów sportowych. W 2016 r. szkoleniem w ramach programu zostało objętych ok. 130 tys. dzieci i młodzieży, a w 2017 – niemal 170 tys. W roku stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę MSiT zaplanowało największy w historii resortu budżet na rozwój infrastruktury sportowej. Chodzi nie tylko o miejsca do uprawiania sportu wyczynowego, ale też o stworzenie przestrzeni, w której aktywność ruchową będą mogły podejmować całe rodziny – tzw. Otwarte Strefy Aktywności. W strefach powstaną siłownie zewnętrzne, sprawnościowe place zabaw, miejsca relaksu i gier. W ciągu dwóch lat zostanie stworzonych nawet 3 tys. ogólnodostępnych obiektów sportowych dla dzieci, ich rodziców i dziadków.

Wierzymy, że tysiące młodych Polaków – beneficjentów wsparcia MSiT – w przyszłości staną się chlubą polskiego sportu i bliskie im będą wartości, które wyznawali bohaterowie książki Sportowcy dla Niepodległej.

Idea wydania książki o wybitnych polskich sportowcach zasłużonych dla niepodległości powstała w czasie przygotowań do obchodów jubileuszu stulecia. Jedną z osób, które z entuzjazmem przyjęły nasz pomysł, był Ryszard Czarnecki, poseł do Parlamentu Europejskiego, wielki miłośnik sportu, wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Poseł Czarnecki objął patronatem honorowym projekt „Sportowcy dla Niepodległej” i wspierał jego realizację.

Sport jest ważny w życiu narodu

Rozmowa z Ryszardem Czarneckim

Jakie znaczenie ma sport dla wspólnoty narodowej?

Fundamentalne, w szczególności dla narodów, które musiały walczyć o niepodległość. Warto pamiętać, że różne polskie kluby sportowe działające pod zaborami nieprzypadkowo przyjmowały barwy biało-czerwone. Służyły one manifestacji narodowej dumy. Dzisiaj sport odgrywa być może jeszcze większą rolę we wzmacnianiu poczucia wspólnoty niż kiedyś. Dlaczego? Rywalizacja między narodami, która wcześniej objawiała się poprzez wojny, różne potyczki zbrojne czy turnieje rycerskie, dzisiaj przeniosła się na pole sportowe.

Jak można wyjaśnić to, że tak wielu polskich sportowców angażowało się w walkę zbrojną i zginęło w czasie II wojny światowej?

Ci młodzi ludzie byli pełni miłości do ojczyzny. Jako patrioci angażowali się w sport i jako patrioci poświęcali się konspiracji. To nie były dwa odrębne światy. Ludzie, którzy uprawiali sport jeszcze pod zaborami, gremialnie uczestniczyli w walce zbrojnej o niepodległość, w wojnie z bolszewikami, a później działali w konspiracji i walczyli w Powstaniu Warszawskim. Sam wychowałem się na legendzie Janusza Kusocińskiego czy Eugeniusza Lokajskiego. Myślę, że sportowców, którzy zamienili sportowe obuwie na żołnierskie buty i karabin, było w Polsce więcej niż w innych krajach. Warto wspomnieć również o olimpijczyku, wybitnym polskim jeźdźcu Henryku Dobrzańskim, pseudonim „Hubal”. Miał bardzo krnąbrny charakter, był oficerem kawalerii – Niemcy podczas okupacji nazywali go, z podziwem i obawą, „Szalonym Majorem”. Jako pierwszy po wrześniu 1939 podjął walkę z Niemcami i przesądził o ciągłości oporu Polski wobec Trzeciej Rzeszy Niemieckiej.

Czy to prawda, że osobiście poznał pan innego sportowca, który zasłynął bohaterstwem w czasie II wojny światowej – skoczka narciarskiego Stanisława Marusarza?

Tak, poznałem go jako dziecko podczas pobytu w górach. Mimo tylu lat utkwiło mi w pamięci spotkanie z tym fascynującym, skromnym człowiekiem, który tak pasjonująco opowiadał o swoich skokach, o ucieczce z więzienia Montelupich w Krakowie. Mniej mówił o sporcie, a bardziej skupiał się na swoich dokonaniach jako kurier, członek Armii Krajowej. Jego śmierć była symboliczna – zmarł, przemawiając na pogrzebie Wacława Felczaka, swojego dowódcy, w 1993 roku.

Za konsultację merytoryczną publikacji odpowiadał dr Robert Gawkowski. Koloryzację zdjęć wykonała Anna Marjańska. Partnerem projektu została Poczta Polska.

Książka w maju trafi m.in. do uczniów szkół średnich o profilu sportowym i uczestników olimpiad młodzieżowych oraz instytucji państwowych odpowiedzialnych za obchody jubileuszu, z Kancelarią Prezydenta RP i Biurem Programu „Niepodległa” na czele.

21 maja o 10:00 w Centrum Prasowym PAP w Warszawie (ul. Bracka 6/8) odbyło się spotkanie promujące publikację.